
gradzik
spadający z nieba wielkości orzecha włoskiego, rozbijający szyby w samochodach, spadające elewacje budynków, brak zasięgu w telefonie, a potem słońce i mnóstwo ludzi fotografujących swoje zniszczone samochody. a na końcu piękna jak z bajki podwójna tęcza, idealna. to było dziwne doświadczenie. a nasz transporter żaba stracił lusterko i ma chyba ze 100 wgnieceń na masce, dachu i reszcie..

trąf trąf
ta osóbka czasem się tu pojawiała, ale dziś w roli głównej. i chciałam uściskać ją mocno i podziękować, że za to że pod wieloma względami sprawiła że moje urodzinki były tak kochane. Martolinka trąf trąf Mała Mi Jóźwiak. Żona Wojciecha :P Jesteś malutką osóbką z wielkim kochanym serduszkiem :)♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

enjoy
papa zima
c jak cegielnia w jak wow
winterfreszzzzz
Przesmaczna wycieczka za miasto, nad morze zamarznięte na amen, po którym można było biegać, skakać no i rzucać się KLIK :), piękne okolice, śmiech po pachy i mega relaks - taką oto niedziele wykombinowali my, czyli ja plus najfajniejsze na świecie chłopaki plus super pies. No i szkoda, że bez Małej Mi, ale to się naprawi następnym razem!! Buzi dla pracującej mróweczki Marty!!! no i zapraszam do kliknięcia w foty poniżej, będzie więcej. Pozdro dla Was i dla zimy!

Metropolia jest OKey
Wczoraj z entuzjazmem ruszyliśmy do ucha. Cel=Metropolia jest OKey. Jak okazało się, cel nie był możliwy do osiągnięcia. Tłum szalony okupywał okolice wejścia do ucha, a kolejka trąciła komuną i kolejkami do mięsnego. Trzeba było zrezygnować, w zamian za to poznaliśmy dziabdziąga (łabędzia) samotnika, Szisza miały miły wieczór nad morzem, a po drodze powstały foty poniżej. Metropolia jest okey.

wiem, wiem leniuchuje
Pan Krzysztof
zielone ostatki
Pewnie ostatnia tak zielone foty, tym bardziej po dzisiejszym wietrze, który intensywnie "golił" drzewa z liści i gałęzi i przypomniał mi co to znaczy zimno zimno. W sumie ostatnie pare dni miały chyba za zadanie przypomnieć wszystkim jak to jest brrrrrrrrr.. Ale jesień i tak lubię :) Wracając do fot, powstały przy okazji ostatniej-szalonej ślubnej soboty Iwony, w sympatycznym dworku św. Antoniego w Sławutowie. Ładne miejsce, ładna to była sobota, zresztą niebawem więcej obrazków z tego dnia. A skacząc w przeszłość i wracając na chwilę do posta poprzedniego dziękujemy (z Fi) Ikei za uznanie i bardzo o o dziękujemy za obiad :) aaa wracając do posta tego tu klik na zdjęcie będzie więcej.

Subskrybuj:
Posty (Atom)











































