Wczoraj z entuzjazmem ruszyliśmy do ucha. Cel=Metropolia jest OKey. Jak okazało się, cel nie był możliwy do osiągnięcia. Tłum szalony okupywał okolice wejścia do ucha, a kolejka trąciła komuną i kolejkami do mięsnego. Trzeba było zrezygnować, w zamian za to poznaliśmy dziabdziąga (łabędzia) samotnika, Szisza miały miły wieczór nad morzem, a po drodze powstały foty poniżej. Metropolia jest okey.
