miało być leżakowanie i leczenie typowej jesiennej przypadłości, skończyło się wypadem, 150 km w żabie, dupa odpada, katar leci, ale widzieliśmy najstarszy dom na świecie,
ogrody pełne dużych i małych dyń. w te okolice jeszcze trzeba będzie wrócić. tylko czy fusionem, yariską verso czy agilą? bo po dziś wiem jeszcze mniej.
