
The One with the Holiday Armadillo

Wesoło, świątecznie, za mało śniegu - za dużo jedzenia. Ale jakby nie było święta są fajne :) Pierniki od Mroźnych Jóźwiaków zapełniły brak tych z własnej produkcji, a kapusta z grzybami mojej Mamuśki osiągnęła stopień perfekcyjnie wyśmienitej pod każdym względem. Poza tym 4 dni wolnego czasu... mniami.
co do tytułu posta, sezon 7 odcinek 10 :)
Wesołych!!!
ech
śniegu wrócił
hello yellow

Wycieczka mająca na celu mierzenie, sprawdzanie i obliczanie metrów kwadratowych powierzchni, nie ograniczyła się tylko do owego miernictwa, a także do podskoków i wyskoków Pana Fi w wdzięcznym otoczeniu tynku, wystających z ścian kabli itd. Zostało to zarejestrowane przez moje jakże ;) czujne oko, w wyniku tego popełniłam te żółtaczki fotograficzne. Na mnie działają.




do posłuchania do fot, nasuwa się jedno
13e/2


Dziś po wielu przebojach Wandeczka odebrała chatkę. Sziszka poznała swój nowy domek, zafascynował ją balkon i pola, a ja znowu mam klucze do dwóch chałup :D W każdym razie ważny dzień w życiu pań Pogorzelskich (Grzybkowskich duchem). Dzień najbardziej uczczony przez psa - zwinął z stołu dużo salami i dużo sera. . . Teraz tylko cekol, farby, kafeleczki, panele i reszta. Ino jeszcze jakiś bank trzeba będzie okraść, ale to mini szczegół. blabla jest dobrze. będzie jeszcze lepiej. ciao!!
bo jazz fajny jest

Zaduszki Jazzowe w Kościele Franciszkanów, w tym roku po raz dziesiąty. Lublu. Muzycznie pięknie, a i podumać można nad Duszkami, sensowniej niż w tłumie na cmentarzu, czy na mszy z drącymi się babiczkami, urządzającymi sobie jakiś prywatny konkurs w stylu "jak oni śpiewają" czy cuś w ten deseń. Poza tym wiadomo, jazz fajny jest ............... Poniżej Pink Freud. Wiadomo. bo jazz fajny jest.
o nieaktualności i nowym stanie rzeczy

24 października wyskoczył z mojej Małpeczki mały Krzyś. Tak więc jest nowy ludzik. Urodził się piątkowym wieczorem, jak ja, co z góry skazuje go na miano weekendowego leniucha ;) Już się nie mogę doczekać spotkania na żywo, z tego co mi wiadomo to przystojniak z bogatym przyrodzeniem. Nic dodać nic ująć. Tak więc fota powyżej w pewnym sensie nieaktualna, a zapewne niebawem zobaczymy, jak wygląda ten ktoś, kto jeszcze na tym obrazku był tą wielką kuleczką. niesamowite.
krzywizny
ucho i architekci
Cyrk jest śmieszny, NIE DLA ZWIERZĄT

Jak widać wyżej, niestety cyrki nadal wzbudzają entuzjazm. Szkoda tylko, że ludzie tak chętnie wydający pieniądze (nawet 100zł za bilet!!) na tą m a r n ą rozrywkę, nie zdają sobie sprawy z tego, że płacąc za bilet dają kopa występującym tam zwierzętom. Albo zdają sobie sprawę z tego i są po prostu potworami. Nie wiem co fascynującego jest w wytresowanych słoniach w kretyńskich czapeczkach, klękających na komendę, co ciekawego w latających w kółka lwach, małpach itp. Co śmiesznego w zwierzaku przeskakującym przez płonące koło... Pomijając fakt, że tresurą najczęściej zajmują się ludzie stosujący metodę im mocniej walnę tym prędzej się nauczy, warto się zastanowić nad tym, że nawet gdyby trafić na cyrk z obsługą miłośników zwierząt, czworonogi nigdy nie będą szczęśliwe z prostej przyczyny - z natury nie są przystosowane do codziennego transportu, podróży w klatkach, kontenerach itp.
Poprzedniej niedzieli m.in rozdawaliśmy ulotki próbując uświadomić ludzi na co mają zamiar zaraz wydać pieniądze, co muszą przejść zwierzaki żeby pajacować przed widzami. Wcześniej w składzie Fi plus Bono-nasz pies gość, pokręciliśmy się po terenie gdzie rozstawiony był cyrk. Doszliśmy do miejsca, w któym na wydzielonej sznurkami powierzchni, słonie z opiłowanymi kłami chodziły sobie w kółko i podjadały podejrzewam mało smaczną trawę. Oczywiście wyskoczył ich "opiekun" i mieszanką jak na moją ocenę rosyjsko-niemiecką darł się na nas dosyć intensywnie. Z tonu głosu i gestykulacji wywnioskować można było, że dostał jakiegoś ataku agresji. Zdjęcia oczywiście i tak zrobiłam, a że nie zrozumiałam ani słowa, tym bardziej nie specjalnie wzięłam to do siebie. Potem akcja rozdawania ulotek. Reakcje były różne, ale w momencie kiedy kobieta w wieku dojrzałym powiedziała mi "MAM TO W DUPIE" miałam ochotę wsadzić ją w klatkę, potresować i w kolorowym przebraniu wypuścić przed publikę. Właśnie tacy inteligentni, kulturalni ludzie korzystają z takich rozrywek. Był też komentarz w stylu "zawsze znajdą się tacy co muszą przeciwko czemuś strajkować"... Głupota ludzka nie zna granic. Była też pani, która tłumaczyła mi, że ona nie popiera cyrku, ale jej dziecko chce bardzo iść i ona MUSI, a ja nie zdaje sobie sprawy jak to jest, no i że przekonam się jak będę miała potomstwo, czego mi życzy. Też sobie życzę, ale nadal nie rozumiem... dziecko terrorysta? A już totalnie rozwaliła mnie trójka ledwo chodzących ludzi w bardzo bardzo dojrzałym wieku, ledwo szli podpierając się nawzajem. Po spojrzeniu na ulotkę zlekceważyli to ostentacyjnie i poszli wepchnąć się w kolejkę. Masakra. Entuzjazm dzieci, które nie zdają sobie sprawy z tego że "cyrk jest śmieszny, nie dla zwierząt", próbuje sobie wytłumaczyć, ale głupoty dorosłych nigdy nie zrozumiem.
Jak kiedykolwiek traficie na ulotki - zaproszenia do cyrku, wyrzućcie je, zawsze to zmniejsza ilość ludzi do których dotrze informacja.
O poprzedniej gdyńskiej akcji cyrkowej na blogu Sławka, klik TU
Poprzedniej niedzieli m.in rozdawaliśmy ulotki próbując uświadomić ludzi na co mają zamiar zaraz wydać pieniądze, co muszą przejść zwierzaki żeby pajacować przed widzami. Wcześniej w składzie Fi plus Bono-nasz pies gość, pokręciliśmy się po terenie gdzie rozstawiony był cyrk. Doszliśmy do miejsca, w któym na wydzielonej sznurkami powierzchni, słonie z opiłowanymi kłami chodziły sobie w kółko i podjadały podejrzewam mało smaczną trawę. Oczywiście wyskoczył ich "opiekun" i mieszanką jak na moją ocenę rosyjsko-niemiecką darł się na nas dosyć intensywnie. Z tonu głosu i gestykulacji wywnioskować można było, że dostał jakiegoś ataku agresji. Zdjęcia oczywiście i tak zrobiłam, a że nie zrozumiałam ani słowa, tym bardziej nie specjalnie wzięłam to do siebie. Potem akcja rozdawania ulotek. Reakcje były różne, ale w momencie kiedy kobieta w wieku dojrzałym powiedziała mi "MAM TO W DUPIE" miałam ochotę wsadzić ją w klatkę, potresować i w kolorowym przebraniu wypuścić przed publikę. Właśnie tacy inteligentni, kulturalni ludzie korzystają z takich rozrywek. Był też komentarz w stylu "zawsze znajdą się tacy co muszą przeciwko czemuś strajkować"... Głupota ludzka nie zna granic. Była też pani, która tłumaczyła mi, że ona nie popiera cyrku, ale jej dziecko chce bardzo iść i ona MUSI, a ja nie zdaje sobie sprawy jak to jest, no i że przekonam się jak będę miała potomstwo, czego mi życzy. Też sobie życzę, ale nadal nie rozumiem... dziecko terrorysta? A już totalnie rozwaliła mnie trójka ledwo chodzących ludzi w bardzo bardzo dojrzałym wieku, ledwo szli podpierając się nawzajem. Po spojrzeniu na ulotkę zlekceważyli to ostentacyjnie i poszli wepchnąć się w kolejkę. Masakra. Entuzjazm dzieci, które nie zdają sobie sprawy z tego że "cyrk jest śmieszny, nie dla zwierząt", próbuje sobie wytłumaczyć, ale głupoty dorosłych nigdy nie zrozumiem.
Jak kiedykolwiek traficie na ulotki - zaproszenia do cyrku, wyrzućcie je, zawsze to zmniejsza ilość ludzi do których dotrze informacja.
O poprzedniej gdyńskiej akcji cyrkowej na blogu Sławka, klik TU




o tym jak Jola straciła wąsa, a Kuba stał się mężem

Dziś o tym jak panna Jolanta Wąsik i pan Jakub W stali się państwem Wójtowicz.
Miła okolica Malborka, słoneczna wrześniowa sobota. Działo się dużo, było wesoło, było ładnie, mili ludzie, przepyszne jedzenie, dobra wódka, kimanie w samochodzie, dziwne dialogi pijanych osobników, propozycje nie do odrzucenia, mistrzowie parkietu, super Zygmunt i wiele wiele innych ...
Tak w skrócie: pamiętny dzień zaczęło się od zabiegów mających na celu upiększenie, potem domowe błogosławieństwo, którego świadkiem byłam pierwszy raz w życiu, dalej wielkie spotkanie pod kościółkiem, były pokościelne życzenia i całuski, na weselu namiętne spojrzenia w trakcie tańców, dwuznaczne zabawy i wesołe konkursiki.
No i w ten oto sposób pierwszy mój ludzik stał się mężem. Kto następny ?? ;)
Klik na pogrubione słówka w tekście, pokażą się zdjęcia, klik na zdjęcie chłopaków poniżej - pokaże się więcej weselnych obrazków.
Pozdr.
Miła okolica Malborka, słoneczna wrześniowa sobota. Działo się dużo, było wesoło, było ładnie, mili ludzie, przepyszne jedzenie, dobra wódka, kimanie w samochodzie, dziwne dialogi pijanych osobników, propozycje nie do odrzucenia, mistrzowie parkietu, super Zygmunt i wiele wiele innych ...
Tak w skrócie: pamiętny dzień zaczęło się od zabiegów mających na celu upiększenie, potem domowe błogosławieństwo, którego świadkiem byłam pierwszy raz w życiu, dalej wielkie spotkanie pod kościółkiem, były pokościelne życzenia i całuski, na weselu namiętne spojrzenia w trakcie tańców, dwuznaczne zabawy i wesołe konkursiki.
No i w ten oto sposób pierwszy mój ludzik stał się mężem. Kto następny ?? ;)
Klik na pogrubione słówka w tekście, pokażą się zdjęcia, klik na zdjęcie chłopaków poniżej - pokaże się więcej weselnych obrazków.
Pozdr.

aaaaa i na koniec jeszcze raz o weselu, muzycznie.
o wojnie światów

Wczoraj byłam świadkiem wojny światów. Poważna sprawa. Najpierw coś się stało z pogodą, w ciągu paru minut pojawiła się wielka chmura, zrobiło się ciemno, grzmiało, wiało, grozaaaaaaaaaaa. Widok filmowy serio niczym Wojna Światów... TO była bardzo dziwna chmura, która przepuszczała w jakiś dziwny sposób światło, miałam wrażenie że mam jakiś kolorowy filtr na oczach. Ja tam się wystraszyłam :)
Runda druga, wojna światów .. trafiłam w nieodpowiednie miejsce w nieodpowiednim czasie, mianowicie w momencie przyjazdu skm-ki z gdańska pełnej "kibiców" na mecz arka-lechia. Nie wiedziałam że mamy tyle policji w trójmieście, nigdy nie widziałam ich tak dużo, przynajmniej "w kupie". Stałam na przejściu, ulice pozamykane, a obok sznur samochodów, syreny, a w środku anonimy-szare moro, kominiarka no i "atrybuty" władzy karabin i pała. Przerażający widok, chyba stałam tam z otwartą buzią... W ciągu minuty poczułam spadek poczucia bezpieczeństwa, jakbym miała łopatę przy sobie wykopałabym sobie jakiś schron, czy coś.. Paranoja na maksa, cała akcja wyglądała jak starcie na wojennym froncie, nie jak wydarzenie sportowe.
Najbardziej dziwił mnie widok tatuśków z małymi chłopczykami na rękach,pchających się w młyn największy, gdzie policja wielkimi tarczami spychała "kibiców" w stronę stadionu. Nie wiem czemu to ma służyć, wychowanie w stylu synku masz 5 lat ale musisz wiedzieć HWDP, a Arka rządzi. No i żal mi było tych policyjnych owczarków..biedne pieski:(
Dobrze że można poprawić sobie nastrój kombinując z zmianą szaro-burego nieba na bardziej pocieszne ;)
Runda druga, wojna światów .. trafiłam w nieodpowiednie miejsce w nieodpowiednim czasie, mianowicie w momencie przyjazdu skm-ki z gdańska pełnej "kibiców" na mecz arka-lechia. Nie wiedziałam że mamy tyle policji w trójmieście, nigdy nie widziałam ich tak dużo, przynajmniej "w kupie". Stałam na przejściu, ulice pozamykane, a obok sznur samochodów, syreny, a w środku anonimy-szare moro, kominiarka no i "atrybuty" władzy karabin i pała. Przerażający widok, chyba stałam tam z otwartą buzią... W ciągu minuty poczułam spadek poczucia bezpieczeństwa, jakbym miała łopatę przy sobie wykopałabym sobie jakiś schron, czy coś.. Paranoja na maksa, cała akcja wyglądała jak starcie na wojennym froncie, nie jak wydarzenie sportowe.
Najbardziej dziwił mnie widok tatuśków z małymi chłopczykami na rękach,pchających się w młyn największy, gdzie policja wielkimi tarczami spychała "kibiców" w stronę stadionu. Nie wiem czemu to ma służyć, wychowanie w stylu synku masz 5 lat ale musisz wiedzieć HWDP, a Arka rządzi. No i żal mi było tych policyjnych owczarków..biedne pieski:(
Dobrze że można poprawić sobie nastrój kombinując z zmianą szaro-burego nieba na bardziej pocieszne ;)

miejsko-też może być czarodziejsko
Ptak, który zaczynając swój lot, wygląda raczej jakby chciał popełnić samobójstwo rzucając się z dachu, cienie z którymi romansuje nie od dziś i reszta, a wszystko uchwycone przy okazji cyklicznego miejskiego wycieczkowania, chodzenia po dziwnych podwórkach, bramach, terenach dotychczas uważanych za nieciekawe i omijane szerokim łukiem, albo po prostu lekceważone bez poważniejszego powodu. Oglądanie budynków z zadartą głową, zaglądanie za płoty, podglądanie. rzuć okiem :) witamy w Gdyni.








Subskrybuj:
Posty (Atom)